Muzyka

czwartek, 18 czerwca 2015

Rozdział 2

Nie można nakazać sercu, żeby nagle przestało czuć.

         Spotkałem ją. Po raz kolejny pojawiła się na mojej drodze. Znowu zamieszała. Nie jestem pewien, co mam zrobić. Wprowadziła w moje życie niepokój i strach po raz kolejny. Tak naprawdę nie wiem, kim ona jest. Nie mam pojęcia jak się nazywa i jak wygląda jej życie. Nie znam jej i chyba nigdy nie poznam. Choć dopiero przyjechałem to musisz odejść, bo ta dziewczyna. Ona... Nie mogę z nią przebywać.
         Chodziłem roztrzęsiony po pokoju, gdy pojawiła się Lexi. Od razu zauważyła, że coś jest nie tak.
- Co się stało? - spytała. Nie wiedziałem, czy powinienem mówić jej prawdę.
- Wyjeżdżam. - oznajmiłem poważnie. Zauważyłem jej zszokowaną minę i strach w oczach. Bała się, ale nie tego, co ja. Myślała, że znowu kogoś zabiłem.
- Jak to? - zadała kolejne pytanie. Potrzebowała wyjaśnień.
- Spotkałem ją. Ona tu mieszka, rozumiesz? Ja nie rozumiem, czemu wtedy jej nie zabiłem. Zrobiłem to z całą jej rodziną, ale gdy spojrzałem na nią i jej przerażone oczy, po prostu nie mogłem, uciekłem. Teraz, gdy moje życie się stabilizuję, ona znowu się pojawia. Ja... Nie mam pojęcia, co zrobić. - mówiłem spanikowanym. Nie rozumiałem tego, co wydarzyło się tamtego dnia. Miałem wyłączone emocje.  Byłem jak maszyna do zabijania. Zabiłem wszystkich oprócz jej. Nie potrafiłem zrobić tego tej dziewczynie. Nikt nie potrafi wyjaśnić, co to było. Dzięki niej wyszedłem z tego, ale zabiłem jej rodzinę. Nie umiem sobie tego wybaczyć, a każda chwila z nią będzie mi o tym przypominać. Muszę wyjechać.
- Nie możesz wyjeżdżać. Załatwimy to jakoś. Wymyślimy coś innego. Może powinieneś ją poznać? - powiedziała Lexi. Oboje wiedzieliśmy, że to nie jest najlepszy pomysł. Jeszcze przez wiele czasu zastanawiałyśmy się, co powinniśmy zrobić.


         Jutro zaczyna się szkoła. Jestem bardzo zestresowana tym faktem. Dobrze wiem, że ludzie będą czegoś ode mnie oczekiwać. Będą pytać,  jak się czuję. Prawda jest taka, że nie jestem na to jeszcze gotowa. Przed tą tragedią byłam inna. Byłam liderką tej szkoły. Ludzie znali mnie jako Miss Mystic Falls, przewodniczącą szkoły i kapitanką cheerleaderek. To wszystko należało do mnie. Teraz... Nie zostało z tego nic. To przestało być dla mnie ważne... Zmieniłam się. Straciłam najważniejsze dla mnie osoby i cierpiałam. Bardzo cierpiałam. Następnie po raz kolejny uczyłam się żyć. Nauczyłam się życia z innej strony. Zaczęłam zauważać innych. Przestałam być egoistką.
         Postanowiłam, że pójdę na spacer razem z Mattem. Ruszyliśmy razem ulicą. Była ciemna, gwieździsta noc. Szliśmy wtuleni w siebie milcząc. Czasami cisza była ważniejsza od słów, ale pomiędzy nami było za dużo tej ciszy. Brakowało nam tematów do rozmów. Byliśmy różni, ale wiedziałam, że Matt mnie kocha i zrobiłby dla mnie wiele. To mi chyba wystarczało. Bałam się zostać sama. Bałam się, że nie będę mieć przy sobie nikogo do kogo będą mogła się przytulić. Nadal byłam egoistką.
         Nagle chłopak dostał SMS-a i powiedział mi, że musi iść. Zostałam sama. Bałam się. Było ciemno. Od tamtego wieczoru, gdy zdarzyła się tamta tragedia bałam się ciemność i nocy. Szłam do domu z kołaczącym sercem. Moje tętno się zwiększyło, gdy zobaczyłam osobą idącą z przeciwka. Była ubrana na czarno. Ten człowiek chyba wyczuł mój wzrok, bo podniósł głowę. Rozpoznałam tą osobę. Przede mną stał chłopak, którego poznałam dziś na ulicy. Uśmiechnęłam się do niego.
- Cześć! Dziś tak szybko zniknąłeś, że nawet nie miałam jak, z tobą porozmawiać. - powiedziałam do tajemniczego chłopaka.
- Cześć! Przepraszam musiałem coś załatwić. - odpowiedział.
- Teraz możemy spokojnie pomówić. Będziesz chodził  do szkoły? - zaczęła rozmowę ze Stefanem. Chłopak przysłuchiwał się każdemu mojemu słowu. Był zainteresowany wszystkim. Pomiędzy nami utworzyła się jakiegoś rodzaju więź. Nie mam pojęcia dlaczego i na czym ona polegała, ale... Sprawił, że mogłabym rozmawiać z nim godzinami. Chciałabym nawiązać z nim kontakt i go lepiej poznać. Dzięki niemu chcę iść jutro do szkoły i spotkać go po raz kolejny...


sobota, 30 maja 2015

Rozdział 1

"Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodź. Jeśli nie umiesz chodzić, czołgaj się. Ale bez względu na wszystko – posuwaj się naprzód."

Elena
         Strata osób, które się kocha boli, a tym bardziej, jeśli tracisz wszystkich naraz. Tak było ze mną. Jednego dnia straciłam trzy najważniejsze dla mnie osoby. Wtedy osunął mi się grunt pod nogami. Umarłam... Bez nich byłam nikim. Nie mogłam poradzić sobie z tym, że ich już nie ma. Tęskniłam za moim tatą, bratem i za moją mamą. Nie wyobrażałam sobie życia bez nich. 
         Po roku istnienia spotkałam dwie osoby. Dzięki nim wróciłam do życia. Nadal nie potrafię rozdrapywać starych ran i opowiadania, o tym, co się stało. Niewiele też pamiętam z dnia ich śmierci. Pojechaliśmy na wycieczkę. Spaliśmy w namiotach. Nie pamiętam gdzie poszłam, ale wiem, że to ja ich znalazłam, a raczej ich martwe ciała.  Jedyny obraz, który mam w głowie to krew, która była wszędzie. Policja ustaliła, że przyczyną śmierci mojej rodziny był atak zwierzęcia.
         Teraz otworzyłam się do ludzi. Mam dwie najwspanialsze przyjaciółki Caroline i Bonnie, a także chłopaka Matta. Wierzę w to, że dzięki nim moje życie zmieni się na lepsze.
         Umówiłam się z dziewczynami w pobliskiej kawiarni. Idąc tam, wpadłam na kogoś. Upuściłam mój pamiętnik. Jak się okazało wpadłam na chłopaka. Miał na imię Stefan. Był bardzo przystojny. Emanowało od niego coś wyjątkowego. Spodobał mi się. Wydawał się bardzo zdenerwowany. Kiedy na mnie patrzył, czułą jakby cały jego świat się rozpadał. Nie miałam pojęcia, co to mogło znaczyć. Chłopak szybko się ze mną pożegnał i poszedł sobie. Zostałam sama. Z kołaczącym sercem ruszyłam do moich przyjaciółek. Opowiedziałam im o sytuacji, która zdarzyła się kilkanaście minut temu.
- Stefan? Ostatnio słyszałam, że do naszej szkoły będą chodzili jacyś nowi. Dziewczyna i chłopak. To na pewno on. Wszystkiego dowiemy się jutro. - powiedziała Caroline. Wydawało mi się, że mogła mieć rację.
- Możliwe. Nie wyobrażam sobie tego, co się jutro stanie. Wszyscy będą się nade mną litować, pytać jak się czuję. Nienawidzę tego. - oznajmiłam.
- Jeśli ktoś tak powiem to rzucę go butem lub wynajmiemy jakiegoś osiłka. - mówiła śmiejącą się blondynka. Wiedziałam, że potrafiłaby to zrobić. Czasami zachowywała się jak lalka barbie. Wiele osób też ją za taką uważało, ale ja poznałam ją także od innej strony. Od tej lepszej, dobrej strony... Caroline w głębi jest dobrą i pogodną dziewczyną, która zrobiłaby wszystko dla swoich przyjaciół i rodziny.
         Mimo tego, że ją kochałam jak siostrę to miałam wrażenie, że nie mówi mi o wszystkim. Wydawało mi się, że ma jakieś problemy, o których nie mówi nikomu. Martwiłam się o nią. Często zastanawiałam się, co to może być, ale nigdy nie rozwiązałam tej zagadki.


Stefan
         Wróciłem... Po kilku latach wróciłem do życie. Z potwora zmieniłem się w człowieka. Byłem rozpruwaczem. Zabiłem tak wiele niewinnych osób. Rządza krwi była zawsze ważniejsza. Po wyłączeniu emocji czułem tylko głód spowodowany brakiem krwi. Gdy widziałem jakiegoś człowieka, patrzyłem na niego jak smakowity kąsek. Nie potrafiłem się powstrzymać. Nigdy nie wybaczę sobie tego, co zrobiłem . Cały czas boję się, że znowu stanę się potworem. Wydaję mi się, że nie dam rady, gdy będę wśród ludzi.
          Mystic Falls będzie pierwszym miejsce, w którym wyjdę z ukrycia. Tak wiele czasu tam żyłem. Moi przyjaciele powtarzają mi, że teraz jest najlepszy czas by to zmienić. Nie wiem, czy jestem w stanie to przetrwać bez zabicia kogoś...
         Po kilku dniach pobytu w moim nowym domu zacząłem przyzwyczajać się do tej sytuacji. Spotykałem ludzi, czasem nawet z nimi rozmawiałem i nigdy nie chciałem ich zabić. To napawało mnie nadzieją.
         Pewnego dnia ruszyłem na spacer. Obserwowałem wszystkich i wszystko. Pierwszy raz od dawna czułem się szczęśliwy. Podobało mi się to. Przyglądając się temu piękno wpadłem na kogoś. Gdy podniosłem wzrok zobaczyłem ją. Wszystko do mnie wróciło. Patrzyłem na nią sparaliżowany. To nie może być ona. Nie tu, nie teraz... Uciekłem stamtąd. Nie mogłem uwierzyć w to, co zobaczyłem....
-------------------------------
Jak się Wam podoba? Jak myślicie, o co chodzi? Dziękuję Wam za komentarze pod prologiem. Jestem szczęśliwa, że się Wam podoba. Czekam na Wasze opinie.

niedziela, 10 maja 2015

Prolog

  Gatunek: Dramat, romans
Ilość rozdziałów: ???
Traumy: Stelena, Karoline, Bonkai

"Dzień po dniu nie widzisz w życiu żadnych zmian, ale gdy spojrzysz wstecz, jesteś w stanie zobaczyć, jak wiele się zmieniło.."



         Kim byłem? Byłem potworem. Moje życie runęło kilka lat temu. Stałem się krwiopijcą. Przeze mnie zginęło tak wiele ludźmi. Nie potrafiłem się uporać z żądza krwi. Byłem rozpruwaczem. Wtedy liczyło się dla mnie tylko to, żeby zaspokoić swój głód, który ciągle wzrastał. Nie miałem uczuć. Byłem jak zwierzę. Nikt nie liczył się dla mnie. Potrafiłem zabić kobiety w ciąży... Wszystkich. Byłem bestią.
         Kim byłem? Byłem potworem. Moje życie runęło kilka lat temu. Stałem się krwiopijcą. Pewnego dnia poznałem innych. Wampiry... One miały uczucia. Żywiły się krwią zwierzęcą. Chciałem być jak oni. Gdy byłem człowiekiem cechowała mnie dobroć, szlachetność. Kochałem pomagać ludziom. Nienawidziłem patrzeć na ich cierpienie...
         Kim byłem? Byłem potworem. Moje życie runęło kilka lat temu. Stałem się krwiopijcą. Odbudowałem wszystko. Stałem się człowiekiem? Nie jestem taki jak kiedyś. Mam uczucia. Cały czas się gubię i mam poczucie winy, ale wiem, że mimo wszystko kiedyś wrócę do tego, co było... Zacząłem żyć na nowo. Cały czas uczyłem się życia. Po dwóch latach bez uczuć byłem jak dziecko, który nie wie na czym polega istnienie jako człowiek.
         Kim jestem? Nie wiem. Moje życie zmienia się cały czas. Potrafię się kontrolować. Potrafię być jak inni. Zaczynam nowy początek z dala od tego, co było. Nowy początek, nowe życie, nowy ja. Chce czuć. Chce poznać nowych ludzi. Żyłem w ukryciu przez jakiś czas. Musiałem zabić w sobie rządze krwi. Chyba mi się to udało. Zmieniłem się.



         Kim byłam? Zranionym człowiekiem. Co się dzieje, gdy grunt usuwa się pod naszymi nogami? Co czujemy, gdy tracimy najbliższe dla siebie osoby? Czujemy wielką pustkę, której nie możemy niczym wypełnić. Ja ją czułam. Oprócz tego czułam wielki strach przed jutrem, a także przed tym, że kolejny raz stracę najważniejsze dla siebie osoby.
         Kim byłam? Zranionym człowiekiem. Nie radziłam sobie ze stratą. Wpadłam w wielką rozpacz i nie miałam pojęcia, co będzie dalej. Nie miałam do kogo się zwrócić, aż do pewnego dnia. Poznałam dwie dziewczyny, które były dla mnie jak anioły.
         Kim byłam? Zranionym człowiekiem. Nagle wszystko zaczęło się zmieniać. Znalazłam dwie przyjaciółki, które stały się jak siostry. Były moim oparciem. Bez nich nigdy nie przezwyciężyłabym tego bólu. Moje życie wróciło do pierwotnego stanu. Przestałam się martwić, zaczęłam się uśmiechać, spotykać z ludźmi.
         Kim jestem? Młodą dziewczyną, która zaczyna cieszyć się tym, co ma. Teraz wszystko się odmieniło. Nie zatracam się w nicość. Patrzę z nadzieją na przyszłość. Czasami ból powraca, ale staram się nie myśleć o tym często. Nie jest tak jak kiedyś, ale moje życie się odbudowało. Zaczęłam wierzyć, że będę szczęśliwa.
--------------------
Nowe opowiadanie. Zaczynam nową historię mam nadzieję, że się Wam spodoba. Proszę o komentowanie.